Jaskinia (1508TH)

Używanie zbyt wielu słów w jednym zdaniu utrudnia zrozumienie ich danemu odbiorcy. Uzywaj zatem ich w mniejszej ilości. Staraj się zadawać proste pytania a także stosój proste rozwiązania. Tylko w ten sposób znajdziesz odpowiedź, której szukasz.

Asgaroth, starożytny smok

Do grona bohaterów dołączył zbrojmistrz imieniem Carson. Prezczytac o nim możecie w dziele opisującym bohaterów. Miejmy nadzieję, że okaże się pomocną dłonią w wielkiej przygodzie, która czeka tylko wielkich bohaterów. Nie został on przywitany z radością jednak pozyskał sobie sympatię istoty zwanej Pipol. Ten „piesek” teskni do swej pani. która bohaterowie mieli okazję spotkać podczas pierwszej wizyty w Antorhead jednak nie zdają sobie z tego sprawy.

Prezdzierając się przez dziewiczą puszczę bohaterowie mieli okazję napotkac męża Mistrzyni Zywiołów. Był on w niezłych tarapatach. Zona w wielkiej trosce o jego życie postanowiła uwięzić go w klatce z drzew. Bohaterowie nie zrobili nic żeby biedakowi dopomóc a nawet przyśpieszyli jego zgon próbując go uwolnic rzecz jasna.

Fakt o porozumieniu z „dzikimim” plemieniem T’skrangów jest pocieszający. W dowód lojalności wódz zażyczył sobie trofeum bestii, która nęka wioskę. Bohaterowie oczwiście jakby nie było zgodzili się na tę propozycję jednak nie zapytali po co ów „klejnot” wodzowi. A po co?!

Spotkanie z bestia było dla nie których poważnym rozczarowaniem gdyż w jaskini spotkali wiekowego smoka, który był zbyt zmęczony nawet na rozmowę z „bachorami” jak to określił. W zamian za spokój oddał im to czego chciał wódz wioski. Czyżby nie poszło cos za łatwo?!

 

Chyba już wiem... nawet potężniejsi władcy pozwalają sobie na śmierć... wiec dlaczego nie ja?

Czy to miała być wskazówka? Przestroga? Nauczka... nawet młoda elfka zachowuje się jak strzała.. nieomylnie pędzącą do celu omijająca przeszkody ... żądna krwi i ofiar... nadciągają wielkie wiatry, a mi nie zostaje wiele czasu na ich przyjęcie.. jak to powiedział ktoś starszy ode mnie... najtrudniejsze są proste rozwiązania.. a ja dodam do tego jeszcze, że najgorzej jest je ujrzeć.

Cottard rozmawiający ze smokiem

 

T’skrangi... t’skrangi. 

Czegóż nie robi się, by zdobyć kilka złotych monet na chleb...

Z goryczą niejaką przyznaję, iż nie uczyniłam wystarczająco wiele, by uratować tamtego człowieka. Widok jego umierającego ciała na drzewie - ołtarzu będzie nachodził mnie jeszcze nie raz, to pewne. Nie mnie oceniać, czy zasługiwal na śmierć - ale na pewno nie zasłużył na śmierć w TAKI sposób. Dopiero teraz to pojmuję.

Udało nam się nawiązać dość pokojowe stosunki z mieszkańcami leśnej wioski. Liczę na to, że nowonawiązane stosunki będą owocne. Niczego nie pragnę tak, jak pokoju i sprawiedliwości. Jeżeli można uniknąć rozlewu krwi, trzeba go uniknąć.

Spotkanie ze smokiem było wspaniałym doświadczeniem, chociaż irytujący jest dla mnie ów powolny sposób bycia. Trudno uwierzyć, że tak wielka wiedza może kryć się w głowie tak ślimaczej w czynach istoty. Gdunt, że zyskaliśmy Kryształ - on pozwoli tak popchnąć naprzód wydarzenia. Pozostaje jeszcze tajemnica zesztu i Laski, która zresztą nie istnieje już... Wszystko w odpowiednim czasie.

Jestem ja i jest To - punkt w Czasie i Przestrzeni, do którego dążę, w który wpatruję się z całych sił , a mimo to nadal nie mogę ujrzeć go wyraźnie... odległa moja przyszlość. Jestem jak Strzała, która mknie w dal, poprzez nieprzeniknioną ciemność, ku bladej gwieździe na nocnym nieboskłonie...

Ninien... po wyjściu z jaskini Smoka

 

Miło w końcu spędzić trochę czasu z bratnią duszą. „Ściana” nie jest aż takim złym krasnoludem na jakiego wyglada. Przynajmniej ma podobne poczucie humoru do mnie. Hehe! No ale polej mi tu piwa... byle nie wylewaj chłopcze jeżeli chcesz abym skończył. No...to było tak. Czekalismy aż wyjdą z tego wraku. Trudno by było zeby nazwał to statkiem. Długo już nie wracali. W pewnej chwili usłyszeliśmy krzyk. Z resztek kadłuba zaczeły wychodzić wielkie pająki. Nie myśląc wiele wraz ze „Ścianą” wyciągneliśmy pare putelek napełniajac je prochem czy co to było. „Ściana” mówił że znalazł to na tym statku. Świeciło się to na wszystkie strony. Gdybym ja miał tę samą wiedzę co teraz chłopcze to w życiu nie pozwoliłbym mu tego urzyć. Może kiedyś to zobaczysz. W każdym bądź razie nafaszerowalismy tak ze nic z nich nie zostało. Hehe, oooo widzisz tę blizne?! Co!? Twój ojciec ma taką po krowie?! Jak ci zaraz ... chodź tutaj, gdzie uciekasz ty trolli wypierdku.

Opowieści Gimila w kantynie